Losowy tekscik:



-Bo co mi zrobisz? Znów mnie uderzysz? – krzyknęła wyzywająco, wysuwając do przodu brodę o wyrazistych rysach. – Lorano, boję się. Jakieś przeczucie mówi mi, że nie powinnyśmy wyjeżdżać – uderzyła dla odmiany w płaczliwy ton. – Jeśli to zrobimy, zdarzy się coś złego.
-Coś złego się zdarzy, jeśli tu zostaniemy.
-Tak bardzo nie chcę cię stracić! – wybuchła Entorianka, znów zasłaniając twarz dłońmi. – Nie rozumiesz, że nie dam rady przejść przez to jeszcze raz? Nie mogę wciąż tracić wszystkich, których kocham! To mnie w końcu zabije!
-Ale najpierw tamci cię zabi... – przerwała nagle i objęła młodziutką partnerkę opiekuńczym gestem. Przytuliła ją mocno i głaskała uspokajająco jej ramię. Derra mogłaby przysiąc, że wie, jak wyglądają w tym momencie przeszczęśliwa, ponieważ spełniało się właśnie jej największe, dziecięce marzenie o powrocie do miejsca, do którego należała, tymczasem czuła się teraz tak, jakby bardzo długie pasmo nostalgii i cierpień dobiegło nareszcie końca. Za chwilę odbierze od świata upragnione zadośćuczynienie.
Dotknęła lekko blizn we wnętrzu dłoni, a potem tych drugich, na nadgarstkach. Obu nieszczęściom winna była Sangacja, jak zresztą wszystkiemu innemu. Oblizała nerwowo wyschnięte wargi. Lorana odwróciła się i głaskała uspokajająco jej ramię. Derra mogłaby przysiąc, że wie, jak wyglądają w tym momencie przeszczęśliwa, ponieważ spełniało się właśnie jej największe, dziecięce marzenie o powrocie do miejsca, do którego należała, tymczasem czuła się teraz tak, jakby bardzo długie pasmo nostalgii i cierpień dobiegło nareszcie końca. Za chwilę odbierze od świata upragnione zadośćuczynienie.
Dotknęła lekko blizn we wnętrzu dłoni, a potem tych drugich, na nadgarstkach. Obu nieszczęściom winna była Sangacja, jak zresztą wszystkiemu innemu. Oblizała nerwowo wyschnięte wargi. Lorana odwróciła się i głaskała uspokajająco jej ramię. Derra mogłaby przysiąc, że wie, jak wyglądają w tym momencie czarne oczy przyjaciółki, pełne troski.
-Mówiłam ci – wyszeptała młodsza dziewczyna poczuła się w swoim ulubionym zielonym golfie i białyc szydełkowych rajstopach zupełnie dobrze. Jej ciało prędko przypominało sobie, skąd pochodzili jej przodkowie. Wiedziała jednak, że przyjaciółka byłaby do tego zdolna, nawet w obronie kochanki.